Facebook

Strona główna > Nasze opowieści > Nasze opowieści

Nasze opowieści

Jeśli jesteś LESBIJKĄ, GEJEM, BISEKSUALNA / BISEKSUALNY, TRANSPŁCIOWA / TRANSPŁCIOWY lub masz INNĄ tożsamość, zapoznaj się z tekstem niniejszej strony internetowej zwracając uwagę na stosowany na niej język i podziel się doświadczeniami wychodzenia z ukrycia.

Jak pisać opowieść

Alex
Lesbijka, 24, Miasto, Polska, opublikowano: 2016-01-04

Czytaj


Od kiedy pamiętam, dużo czasu spędzałam w towarzystwie płci pięknej i nigdy mi to nie przeszkadzało. W szkole podstawowej (od 4 klasy) już oglądałam się ukradkiem za innymi dziewczynami. Nie uważałam tego za coś złego, ale też nie dzieliłam się tym z nikim. W 5 klasie po raz pierwszy poczułam coś do mojej przyjaciółki. Kiedy po pół roku milczenia jej o tym powiedziałam, zerwała ze mną kontakt. (Trzeba wspomnieć, że była ode mnie starsza.) Przez jakiś czas myślałam, że to po prostu związane z okresem dojrzewania, chwilowe. Moja mama powtarzała mi to samo.

 

Jednak od tamtego czasu (aż po dziś dzień) wchodzę w związki kobieco-kobiece. Po tej sytuacji z przyjaciółką poznałam pewną dziewczynę w internecie, z którą niebywale dobrze mi się rozmawiało. Cieszyłam się z każdej chwili spędzonej z nią, śmiejąc się z różnych głupich rzeczy, rozmawiając z nią przez telefon. W końcu i jej powiedziałam o swoich (już pewnych) uczuciach. Kochała jednak inną dziewczynę. Potem były razem, więc nie chciałam stawać jej na drodze do szczęścia. Kocham ją po dziś dzień - może nie tak, jak kiedyś, ale jest dla mnie ważna i ma specjalne miejsce w moim sercu. Jednak w przeciwieństwie do tej pierwszej - z nią kontakt mam. Nie liczę na nic z jej strony. Nie narzucam się. Idę do przodu, ponieważ wiem, że nic z tego większego nie będzie.

 

W trakcie dwuletniej przerwy w naszej znajomości weszłam w kontakt z dziewczyną z województwa zachodniopomorskiego. Byłyśmy ze sobą prawie półtora roku. Nasz związek był piękny i naprawdę kochałyśmy się. Nawet moja mama to zauważyła. Spotkałyśmy się w wakacje. Poznałam ją z moją rodziną. Moja mama pokochała ją jak własną córkę. Miały ze sobą dobry kontakt. Aż sama byłam pod wrażeniem, że tak dobrze się dogadują. I to z nią przeżyłam moją pierwszą, poważną noc. Dwa tygodnie później jej matka dowiedziała się o nas całkiem przypadkiem, kiedy wróciła do domu. (Do dziś nie wiemy, kto był konfidentem.) Zrobiła jej straszną awanturę, a przez kilka następnych tygodni miała dosłownie piekło w domu. Wygląda na to, że jej matka jest homofobką. Z M. wiązałam poważne plany na przyszłość, bo jeszcze rok wcześniej nie zapowiadało się na taki przebieg wydarzeń. Dziś nie mamy już praktycznie żadnego kontaktu. Ogromnie mnie to boli, zwłaszcza że jest ofiarą przemocy domowej, jest pełnoletnia i nic z tym nie robi, a ja nijak nie mogę jej pomóc.

 

Nie mam zamiaru ukrywać się z moją orientacją, zwłaszcza że mam przy sobie osoby, które to akceptują. Nie muszę mieć poparcia całego świata, bo nie o to w tym wszystkim chodzi. Nie. Cieszyłabym się jednak, gdybyśmy byli traktowani normalnie, z szacunkiem, a nie odpychani i oklejani najgorszą z możliwych taśm. Potrafię kochać i chcę być kochana. Nie robię tym nikomu krzywdy. Jesteśmy ludźmi jak każdy inny i tak samo mamy prawo do szczęścia. Miłość to miłość. Dlatego będę walczyć o moją pozycję w społeczeństwie. Będę przeciwstawiać się dyskryminacji homoseksualnych tak długo, jak tylko będę mogła.

Agnieszka
Lesbijka, 19, Tarnów, Polska, opublikowano: 2015-05-14

Czytaj


We wrześniu bieżącego [2015] roku ukończę 17 lat, lecz mimo tak młodego wieku wiem, kim naprawdę jestem. Już w 6 klasie szkoły podstawowej wiedziałam, że podobają mi się dziewczyny. Nie wiedziałam, dlaczego tak jest, ale szłam do przodu. Będąc w 1 klasie gimnazjum poznałam Aleksandrę. Była starsza ode mnie o dwa lata. Chciałam się do niej zbliżyć. Dobrze, że nie musiałam udawać kogoś, kim nie jestem. Od tamtej pory całuję ją. Wiem, że jest to właśnie to, o czymś kiedyś marzyłam. Czuję się przy niej bezpieczna. Mieszkamy w dość dużym mieście i bardzo dużo osób o nas wie. Ogromnie cieszę się, że ją mam. Nie muszę się tego wstydzić. Będę taka, jaka jestem. Dzisiaj mogę śmiało powiedzieć: „Jestem lesbijką i nie wstydzę się tego!”

Oliwia
Lesbijka, 21, Niewielkie miasto, Polska, opublikowano: 2014-07-13

Czytaj

W październiku 2014 roku ukończę 18 lat, lecz mimo tak młodego wieku wiem, kim naprawdę jestem. Już od czwartej klasy szkoły podstawowej wiedziałam, że podobają mi się dziewczyny. Nie wiedziałam, dlaczego tak jest, ale parłam do przodu. Problem polegał tylko na tym, że chciałam takiej bliskości z nimi (nie chodzi mi tutaj o seks), więc podawałam się za chłopaka. Bałam się odtrącenia, a zależało mi na tym, by mieć koło siebie kogoś bliskiego. Rodzicie wiedzieli, że podaję się za chłopaka. Gdy byłam w pierwszej klasie gimnazjum, zabrali mnie do psychologa. Pani psycholog zapytała mnie, czy chcę mieć w przyszłości męża. Odparłam: „Tak, chciałabym!” Ale wiedziałam, że to było kłamstwo, i żałuję, że tak odpowiedziałam.


Będąc w drugiej klasie gimnazjum poznałam Agnieszkę. Była o rok młodsza. Tak chciałam się do niej zbliżyć, że musiałam znowu udawać kogoś, kim nie jestem. „Oliwier” - tak zwracała się do mnie przez rok. Pewnego dnia powiedziała mi: „Wiem, że jesteś dziewczyną”. Rozpłakałam się. Myślałam, że to będzie koniec. Lecz ona przytuliła mnie i powiedziała: „Kocham Cię i to niczego nie zmienia”. Choć było to dwa lata temu, dzień ten pamiętam bardzo dobrze i będą go pamiętała przez całe życie. Przeżyłam z Agnieszką cudowne chwile, pierwszy pocałunek, zbliżenie. To właśnie dzięki niej zaakceptowałam siebie jako dziewczynę. Wcześniej nie mógł do mnie dotrzeć fakt: „Jestem lesbijką”. Wręcz przeciwnie. Obrzydzało mnie to. Kiedy rodzice dowiedzieli się, że Agnieszka zaakceptowała mnie jako dziewczynę, zaproponowali jej, by pojechała z nami na wspólne wakacje. Cieszyli się, że mają dwie córki. Ach! Bardzo ją kochałam, mimo że nie było kolorowo. Często się kłóciłyśmy i zrywałyśmy. To było takie dziecinne, ale zawsze radziłyśmy sobie z tym. Niestety nasze drogi rozeszły się. Pojawił się Hubert. Początkowo się przyjaźniliśmy, lecz z czasem on się we mnie zakochał. Zapytał, czy będę z nim. Zgodziłam się, choć wiedziałam, że jestem lesbijką. Czułam się strasznie samotna. Bardzo cierpiałam po stracie Agi. Gdy pocałowałam się z nim pierwszy raz, poczułam ogromne obrzydzenie. Nie chciałam się z nim więcej całować, więc ten związek nie trwał długo.


Ponad rok temu na imprezie zbliżyłam się do koleżanki z klasy i od tamtej pory jesteśmy razem. Kiedy całuję ją, wiem, że jest to właśnie to, o czym zawsze marzyłam. Czuję się przy niej spełniona. Mieszkamy w dość niewielkim mieście i dużo osób o nas wie. Specjalnie tego nie demonstrujemy. Lecz po prostu co w tym dziwnego, że chcę ją wziąć za rękę, gdy idziemy na spacer, lub pocałować ją na ławce w parku? Nie chcę się ukrywać, bo to okropne! Wieści szybko się rozeszły, szczególnie gdy zaczęło robić się ciepło. Nauczyciele, którzy nas uczą, dowiedzieli się. Nasza wychowawczyni przeprowadziła z nami rozmowę na temat naszego związku. Pierwsze pytanie, jakie zadała, brzmiało: „Traktujecie to na poważnie czy jako eksperyment?” Miała srogi wyraz twarzy. Bardzo się stresowałam, tak jak i moja dziewczyna. Powiedziałyśmy jej, że to wszystko na poważnie. I co ona na to odparła? „Nie przeszkadza mi to, że będziecie się trzymać za rączkę przy mnie”. Byłam wtedy taka szczęśliwa! Wszyscy nauczyciele o nas wiedzą. Z dwoma wyjątkami nie mają nic przeciwko nam.


Ogromnie się cieszę, że mogę jawnie być taka, jaka jestem. Być sobą i korzystać z tego to takie cudowne… Dzisiaj mogę śmiało powiedzieć: „Jestem lesbijką i nie wstydzę się tego!”

Agnieszka
Lesbijka, 28, Warszawa, Polska, opublikowano: 2013-11-21

Czytaj


W środę 30 października 2013 roku wyautowałam się w pracy przed swoją szefową. I co? Warto było! Szefowa okazała się niesamowicie tolerancyjna i sympatyczna. Przyznała mi się nawet, że ma kilku przyjaciół gejów. Zawiązała się między nami pewnego rodzaju nić porozumienia. I to uczucie wolności, kiedy najważniejsza osoba w pracy akceptuje mnie taką, jaka jestem ‒ bezcenne!


1