Facebook

Strona główna > Nasze opowieści > Nasze opowieści

Nasze opowieści

Jeśli jesteś LESBIJKĄ, GEJEM, BISEKSUALNA / BISEKSUALNY, TRANSPŁCIOWA / TRANSPŁCIOWY lub masz INNĄ tożsamość, zapoznaj się z tekstem niniejszej strony internetowej zwracając uwagę na stosowany na niej język i podziel się doświadczeniami wychodzenia z ukrycia.

Jak pisać opowieść

Oliwia
Lesbijka, 21, Niewielkie miasto, Polska, opublikowano: 2014-07-13

Czytaj

W październiku 2014 roku ukończę 18 lat, lecz mimo tak młodego wieku wiem, kim naprawdę jestem. Już od czwartej klasy szkoły podstawowej wiedziałam, że podobają mi się dziewczyny. Nie wiedziałam, dlaczego tak jest, ale parłam do przodu. Problem polegał tylko na tym, że chciałam takiej bliskości z nimi (nie chodzi mi tutaj o seks), więc podawałam się za chłopaka. Bałam się odtrącenia, a zależało mi na tym, by mieć koło siebie kogoś bliskiego. Rodzicie wiedzieli, że podaję się za chłopaka. Gdy byłam w pierwszej klasie gimnazjum, zabrali mnie do psychologa. Pani psycholog zapytała mnie, czy chcę mieć w przyszłości męża. Odparłam: „Tak, chciałabym!” Ale wiedziałam, że to było kłamstwo, i żałuję, że tak odpowiedziałam.


Będąc w drugiej klasie gimnazjum poznałam Agnieszkę. Była o rok młodsza. Tak chciałam się do niej zbliżyć, że musiałam znowu udawać kogoś, kim nie jestem. „Oliwier” - tak zwracała się do mnie przez rok. Pewnego dnia powiedziała mi: „Wiem, że jesteś dziewczyną”. Rozpłakałam się. Myślałam, że to będzie koniec. Lecz ona przytuliła mnie i powiedziała: „Kocham Cię i to niczego nie zmienia”. Choć było to dwa lata temu, dzień ten pamiętam bardzo dobrze i będą go pamiętała przez całe życie. Przeżyłam z Agnieszką cudowne chwile, pierwszy pocałunek, zbliżenie. To właśnie dzięki niej zaakceptowałam siebie jako dziewczynę. Wcześniej nie mógł do mnie dotrzeć fakt: „Jestem lesbijką”. Wręcz przeciwnie. Obrzydzało mnie to. Kiedy rodzice dowiedzieli się, że Agnieszka zaakceptowała mnie jako dziewczynę, zaproponowali jej, by pojechała z nami na wspólne wakacje. Cieszyli się, że mają dwie córki. Ach! Bardzo ją kochałam, mimo że nie było kolorowo. Często się kłóciłyśmy i zrywałyśmy. To było takie dziecinne, ale zawsze radziłyśmy sobie z tym. Niestety nasze drogi rozeszły się. Pojawił się Hubert. Początkowo się przyjaźniliśmy, lecz z czasem on się we mnie zakochał. Zapytał, czy będę z nim. Zgodziłam się, choć wiedziałam, że jestem lesbijką. Czułam się strasznie samotna. Bardzo cierpiałam po stracie Agi. Gdy pocałowałam się z nim pierwszy raz, poczułam ogromne obrzydzenie. Nie chciałam się z nim więcej całować, więc ten związek nie trwał długo.


Ponad rok temu na imprezie zbliżyłam się do koleżanki z klasy i od tamtej pory jesteśmy razem. Kiedy całuję ją, wiem, że jest to właśnie to, o czym zawsze marzyłam. Czuję się przy niej spełniona. Mieszkamy w dość niewielkim mieście i dużo osób o nas wie. Specjalnie tego nie demonstrujemy. Lecz po prostu co w tym dziwnego, że chcę ją wziąć za rękę, gdy idziemy na spacer, lub pocałować ją na ławce w parku? Nie chcę się ukrywać, bo to okropne! Wieści szybko się rozeszły, szczególnie gdy zaczęło robić się ciepło. Nauczyciele, którzy nas uczą, dowiedzieli się. Nasza wychowawczyni przeprowadziła z nami rozmowę na temat naszego związku. Pierwsze pytanie, jakie zadała, brzmiało: „Traktujecie to na poważnie czy jako eksperyment?” Miała srogi wyraz twarzy. Bardzo się stresowałam, tak jak i moja dziewczyna. Powiedziałyśmy jej, że to wszystko na poważnie. I co ona na to odparła? „Nie przeszkadza mi to, że będziecie się trzymać za rączkę przy mnie”. Byłam wtedy taka szczęśliwa! Wszyscy nauczyciele o nas wiedzą. Z dwoma wyjątkami nie mają nic przeciwko nam.


Ogromnie się cieszę, że mogę jawnie być taka, jaka jestem. Być sobą i korzystać z tego to takie cudowne… Dzisiaj mogę śmiało powiedzieć: „Jestem lesbijką i nie wstydzę się tego!”

Marcin Gądek
Gej, 41, Zawiercie, Polska, opublikowano: 2014-01-13

Czytaj

Tak naprawdę nigdy nie ukrywałem swojej orientacji seksualnej. To było dziwne, ale będąc w drugiej klasie szkoły podstawowej zakochałem się w chłopaku z klasy. Choć wtedy nie wiedziałem, co to jest seks, było to uczucie bardzo silne i trwające dość długo. Myślę, że już wtedy wszyscy zrozumieli, że jestem homoseksualny.

Nigdy nie miałem problemów z mówieniem o sobie. Jako jeden z pierwszych młodych gejów w Polsce pokazywałem swoją twarz w różnych ogłoszeniach: najpierw w gazetach, później na portalach gejowskich. Mój pierwszy dłuższy związek z chłopakiem (miałem wtedy 20 lat) był o tyle ciekawy, że przez pierwszy rok mieszkaliśmy razem u mojej babci w jednopokojowym mieszkaniu. Babcia była zagorzałą katoliczką, słuchała Radia Maryja, a mimo to akceptowała nasz związek.

Śmiało mogę powiedzieć, że nigdy nie wyszedłem z ukrycia, gdyż nigdy w ukryciu nie byłem. Żyję po prostu otwarcie. Oczywiście nie informuję wszystkich o swojej orientacji, ale też nie zaprzeczam, gdy ktoś o nią pyta. Swoim wyglądem nie przypominałem nigdy geja znanego ze stereotypów, więc niektórym znajomym wręcz musiałem udowodnić, że nie jestem hetero. Być może styl mojego życia nigdy nie wymusił na mnie potrzeby ukrywania się. Zawsze jednak byłem człowiekiem odważnym. Przykre jest to, że wielu ludzi LGBT nie ma odwagi być po prostu sobą.

Artur
Transpłciowa / Transpłciowy, 56, Kraków, Polska, opublikowano: 2014-01-01

Czytaj


W moich dokumentach widnieje imię żeńskie i mam ciało kobiety. Jednak już jako małe dziecko czułem się chłopcem, a dorastając ‒ mężczyzną. Ponieważ moja młodość przypadła na czasy, w których jako transpłciowy nie miałem możliwości uzyskać pomocy, kierowałem się jedynie intuicją. Poszukując partnera na całe życie wyparłem w znacznym stopniu ze świadomości swoją męską tożsamość płciową i uwierzyłem, że mogę funkcjonować jako kobieta. Wyszedłem za mąż i urodziłem troje dzieci.

Z zawodu jestem lekarzem ‒ specjalistą pediatrii i chorób zakaźnych. Bardzo lubię i cenię swoją pracę.

Ponad pięć lat temu wróciła do mnie pełna świadomość poczucia płci męskiej oraz ‒ niespodzianka ‒ orientacji homoseksualnej. Katalizatorem tej odnowy świadomości był film Tajemnica Brokeback Mountain. Myśli, marzenia i wydarzenia z całego życia ułożyły się nagle w logiczną całość, jak rozsypana układanka.

Wyszedłem z ukrycia przed moimi bliskimi. Rodzice trochę zmartwili się, że „to” wróciło, ale przecież nie usłyszeli nic nowego. Pamiętali moje dzieciństwo i młodość. Stwierdzili, że jestem dla nich nadal kochany i wartościowy. Mój wspaniały i kochany mąż jest mężczyzną heteroseksualnym. Po moim ujawnieniu się sytuacja nie jest więc prosta, ale nasza miłość jak na razie jest większa niż trudne wyzwanie. Marzę o korekcie ciała i zmianie dokumentów, ale nie wiem, kiedy i czy w ogóle będę mógł to zrobić. Chcę uwzględniać w tych planach dobro nas obu. Dzieci ‒ obecnie dorosłe ‒ przyjęły moje wyjście z ukrycia ze zrozumieniem i nasze relacje są równie dobre jak wcześniej, a może i lepsze. Zauważyły, że stałem się dla nich bardziej otwarty, radosny i swobodny.

W roku 2010 stałem się współzałożycielem Grupy Polskich Chrześcijan LGBTQ „Wiara i Tęcza”. (W miarę wolnego czasu jestem do dyspozycji osób, które nawiązują kontakt korespondencyjny i pragną ze mną porozmawiać.) Popieramy działania na rzecz uznania związków jednopłciowych i związków ludzi transpłciowych w społeczeństwie i w kościołach chrześcijańskich. Z zainteresowaniem obserwujemy postępy w dziedzinie sprawiedliwego traktowania ludzi na świecie. Wspieramy się wzajemnie i pomagamy sobie w procesie samoakceptacji.

W społeczności LGBT poznałem wspaniałych ludzi. Wiele i wielu z nich jest mi szczególnie bliskich. Jak można się domyślać, moje wyjście z ukrycia przyjęli ze zrozumieniem i serdecznością. Dzięki nim jest mi znacznie łatwiej żyć i odczuwam głęboką radość bycia sobą.

Przyszła też kolej na koleżanki i znajomych w pracy. Niektórzy robili na mnie wrażenie, jakby usłyszeli o rodzaju niegroźnej choroby psychicznej, ale nie dali mi odczuć nic przykrego. Po prostu się lubimy, od zawsze chętnie współpracujemy i tak zostało. Uspokoiłem ich wyjaśniając, że gdy w pracy będę mówił o sobie, nie będę używał formy męskiej ze względu na komfort pacjentów. Jednak sama świadomość, że powiedziałem im prawdę, jest dla mnie źródłem wielkiej ulgi i radości. Dopiero teraz czuję, że żyję w pełni. Tam, gdzie nie mogę mówić o sobie w sposób dla mnie naturalny, unikam po prostu form żeńskich. Język polski ma tak bogate możliwości, że nie jest to szczególnie trudne.

Zdążyłem już wyjść z ukrycia przed sporą liczbą znajomych. Wielu jest jeszcze przede mną. Jeden bliski mi człowiek okazał się mocno homofobiczny i transfobiczny. Poznałem więc także i ból, który towarzyszy takim sytuacjom. Staram się rozumieć mojego przyjaciela i mechanizmy, z których wynika jego postawa. Nasza przyjaźń według mnie istnieje nadal, gdyż obaj deklarujemy życzliwość względem siebie. Niestety w kwestii LGBT rozmijamy się w poglądach.

Pisząc tę krótką opowieść, serdeczne myśli o ludzkiej solidarności kieruję zarówno do tych, którzy moją sytuację rozumieją, jak i do tych, dla których jest to jeszcze trudne. L, G, B i T zachęcam zaś: akceptujcie siebie i wychodźcie z ukrycia! Życie staje się przez to nieporównywalnie piękniejsze i świat staje się lepszy.

Paweł
Gej, 38, Poznań, Polska, opublikowano: 2013-12-22

Czytaj

Świadomość, że interesują mnie mężczyźni, zaczęła budzić się we mnie wcześnie, bo w wieku 12-13 lat. Obserwowałem to z trudnym do zrekapitulowania zdumieniem, zaciekawieniem, fascynacją – żadne słowo nie będzie właściwe, by dziś, po latach, opisać ten wczesnomłodzieńczy stan. W każdym razie, gdy miałem już 15 lat i szedłem do szkoły średniej, wiedziałem, że jestem gejem. Niejednego pewnie zdziwi ta wczesna krystalizacja własnej tożsamości. Ale tak właśnie było.

Nie był to jeszcze łatwy czas. W połowie lat dziewięćdziesiątych tematyka gejów i ich emancypacji dopiero przebijała się do świadomości społecznej wraz z niedawno wcześniej odzyskaną wolnością. Czuło się w wielu miejscach i środowiskach homofobiczne nastawienie. Pamiętam, jak dzieci z sąsiedztwa wyzywały od pedałów jednego z mieszkańców sąsiedniego budynku. We mnie budziło to przestrach i zażenowanie. Nie potrafiłem przeciwstawić się tej sytuacji i nadkładałem często drogi, by samemu uniknąć spotkania z owymi werbalnymi napastnikami. Wiele lat chodziłem wystraszony, przepełniony obawami przed dekonspiracją. Słowo „pedał” było dla mnie już nie tylko obelgą, lecz także czymś jak rażenie prądem. Do dziś pamiętam ten stan w ciele, to odczucie. Mimo to zdołałem kilku osobom z najbliższego otoczenia – przyjaciółce, nauczycielce w liceum, a nawet nauczycielowi wuefu – powiedzieć, że jestem gejem. Zostało to przyjęte ze spokojem, a nawet z pewnym uznaniem, i spowodowało jedynie wzmocnienie naszych więzi: przyjaciółka stała się wobec mnie jeszcze bardziej szczera, dużo starsza nauczycielka stała się z kolei prawdziwą przyjaciółką, a wuefista przymykał oko na moje absencje na sali gimnastycznej.

Gorzej początkowo poszło w domu. W istocie nie było to moje „wyjście z kryjówki”, ale „wtargnięcie do niej z zewnątrz” przez kogoś innego. Mama odkryła (Ojca nie miałem od wielu lat), gdy nie było mnie w domu, moje pamiętniki. Z nich wywnioskowała, jaka jest moja tożsamość seksualna. Sądzę, że sięgnęła do mojej szuflady tylko po to, by zweryfikować swoje lękliwe podejrzenia. Niestety Mama nie zaakceptowała mnie wtedy. Zmusiła mnie w nieprzyjemny sposób do badania w kierunku HIV (okazało się negatywne – byłem zdrowy), miesiącami zakazywała mi wychodzić z domu, prawiła morały o ludziach homoseksualnych, których nazywała „zakałą społeczeństwa”. Nie ukrywała, że obawia się ostracyzmu społecznego czy wręcz linczu. Tym bardziej, że wspomnianemu mężczyźnie z sąsiedztwa namalowano kilka razy na drzwiach owo stygmatyzujące słowo PEDAŁ. Trwało to przez cały koszmarny rok. Rozwinęła się wtedy we mnie depresja. Pokonałem ją dopiero, gdy w desperacji uciekłem z domu. Nie było mnie kilka tygodni. To było otrzeźwienie dla Mamy. W czasie mojej nieobecności, gdy Mama nie wiedziała, co się ze mną dzieje i odchodziła od zmysłów, zajęła się nią jej przyjaciółka. Tłumaczyła Mamie, czym jest akceptacja dla własnego dziecka. Gdy wróciłem, nic już w domu nie było takie samo. Mama się zmieniła, temat przestał istnieć. Funkcjonowaliśmy niby normalnie, ale w chłodnej atmosferze. Kiedy, mając 18 lat, przyprowadziłem do domu przyjaciela, nie protestowała. Mógł mnie odwiedzać, częstowała go obiadami, a nawet zrobiła prezent na święta. O gejostwie nie umiała jeszcze rozmawiać. Dziś robi to bez kłopotu. Co więcej, jest bardziej ofensywna niż ja w piętnowaniu zachowań homofobicznych. Zwraca ludziom uwagę na niestosowne określenia. Ostatnio prawie pokłóciła się na tym tle z własną (homofobiczną) siostrą. Rozmawiamy już otwarcie i spokojnie, w zupełnie naturalny sposób. Jestem z Niej dumny. Dojście do tego poziomu świadomości zajęło jej dziesięć lat.

Sam codziennie wychodzę z ukrycia. Nie jest tak, że o mojej orientacji seksualnej rozmawiam zawsze i wszędzie. Nie jest ona przecież wyłącznie i w całości tożsama ze mną, lecz stanowi część mojej osobowości, która ma jeszcze wiele innych aspektów. Nie wyobrażam sobie jednak ukrywania, że jestem gejem, przed przyjaciółmi (wszyscy wiedzą i nikt z tego powodu nie odsunął się ode mnie) czy znajomymi. Zapytany o to, na ogół bez wahania potwierdzam – spokojnie, bez tonu sensacji bądź prowokacji: „Tak, jestem gejem i dobrze się z tym czuję”. Jedyną sytuacją, w której bym nie potwierdził swojego gejostwa (homoseksualności), byłoby zagrożenie dla mojego zdrowia lub życia – wtedy pewnie bym zaprzeczył. Ale kto wie, czy za jakiś czas i to się nie zmieni.

Bartłomiej
Gej, 24, Limanowa, Polska, opublikowano: 2013-12-03

Czytaj


Moje odkrywanie siebie jako geja rozpoczęło się już w szkole podstawowej. Gdy przebierałem się z kolegami w szatni, zawsze zdarzyło mi się rzucić okiem na ich nagie ciała. Po części też porównywałem się z nimi, jak chyba każdy. Tak trwało to do końca gimnazjum. Pamiętam, jak jeden kolega wrócił na wf po czterech miesiącach zwolnienia i gdy zdjął koszulkę, zobaczyłem parę włosów na klacie. Ogromnie mi się to spodobało. Pierwszym poważnym zwiastunem mojej orientacji seksualnej był pierwszy pocałunek z dziewczyną. Poczułem, że jest to jakieś dziwne, pomimo że miałem wtedy może 13 lat. Nie było to dla mnie naturalne. W wieku lat 15 miałem dziewczynę. Chodziliśmy z sobą przez prawie pół roku, jednak zawsze, gdy po spotkaniu żegnaliśmy się, czułem swego rodzaju ulgę. Może to dziwne, ale na spotkania zawsze wybierałem miejsca, gdzie nikt znajomy nie mógł nas zobaczyć. Mogę teraz powiedzieć, że wówczas po prostu wstydziłem się tego, co nosi miano uczucia zakochania się … do czasu, gdy zakochałem się w koledze z klasy. Na imię miał Damian i do dziś jest dla mnie ideałem mężczyzny. Mieliśmy z sobą świetny kontakt. Mogłem z nim porozmawiać o wszystkim, robiliśmy razem wiele rzeczy i spędzaliśmy ze sobą dużo czasu. Powodowało to, że czułem się szczęśliwy. Nieraz zdarzyło nam się grać do późna u niego w mieszkaniu i potem razem zasypialiśmy w łóżku, a ja mogłem go dotknąć. Byłem wtedy szczęśliwy i spełniony. Gdy w końcu zdecydowałem się wyznać mu swoje uczucia... cóż, po prostu uciekł. Zerwał kontakt. Ja zaś bardzo długo cierpiałem po całym zdarzeniu.


Pamiętam jak dziś Sylwestra 2009 roku. Pojechałem do siostry na święta i zostałem u niej do Nowego Roku. Upiliśmy się i miałem pierwszy raz w życiu kaca. Włączyłem wtedy laptopa i wpisałem w Google "młodzi geje". Na drugiej stronie wyników pojawiła się www.innastrona.pl. Szybko założyłem na niej konto i przeżyłem szok: na świecie poza mną są też inne chłopaki geje. Nie mogłem wyjść z tej strony internetowej. Patrzyłem na ich twarze i nie mogłem wyjść z podziwu oraz otrząsnąć się z szoku, że nie jestem jedynym takim chłopakiem. Potem już popłynąłem. Pierwszy mój chłopak, czarnowłosy Mariusz, był ode mnie o rok starszy. Chociaż byłem z nim niecałe pół roku, to on w istocie uświadomił mi, kim jestem. Posiadając taką wiedzę, zdecydowałem się ujawnić przed rodziną. Rodzeństwo zaakceptowało mnie od razu. Mama nadal nie wierzy, ale nie krytykuje mnie.


Obecnie mam prawie 21 lat. Mam za sobą kilka prób tworzenia związku. Stoję znowu na życiowym zakręcie. Mogę jednak stwierdzić, iż uświadomienie sobie, że jestem gejem, w tak młodym wieku, pomogło mi uniknąć wielu problemów, z jakimi zmagali się moi znajomi i przyjaciele.


<< < 1 2 3 4 > >>