Facebook

Strona główna > Nasze opowieści > Nasze opowieści

Nasze opowieści

Jeśli jesteś LESBIJKĄ, GEJEM, BISEKSUALNA / BISEKSUALNY, TRANSPŁCIOWA / TRANSPŁCIOWY lub masz INNĄ tożsamość, zapoznaj się z tekstem niniejszej strony internetowej zwracając uwagę na stosowany na niej język i podziel się doświadczeniami wychodzenia z ukrycia.

Jak pisać opowieść

Marcin Rudnicki
Transpłciowa / Transpłciowy, 22, Radom, Polska, opublikowano: 2013-11-25

Czytaj

Opowieść Transmisja
Realizacja: Maja Kędra
Czerwiec 2013

Agnieszka
Lesbijka, 28, Warszawa, Polska, opublikowano: 2013-11-21

Czytaj


W środę 30 października 2013 roku wyautowałam się w pracy przed swoją szefową. I co? Warto było! Szefowa okazała się niesamowicie tolerancyjna i sympatyczna. Przyznała mi się nawet, że ma kilku przyjaciół gejów. Zawiązała się między nami pewnego rodzaju nić porozumienia. I to uczucie wolności, kiedy najważniejsza osoba w pracy akceptuje mnie taką, jaka jestem ‒ bezcenne!

Marcin
Gej, 39, Gdynia, Polska, opublikowano: 2013-11-09

Czytaj

O moim wyjściu z ukrycia mógłbym mówić i pisać sporo. Długo do niego dojrzewałem. Odbyłem własną drogę, poczynając od zaakceptowania samego siebie po otwarte ujawnienie się przed rodziną i znajomymi. Tutaj opowiem o rodzinie.


Kiedy już wiedziałem, że swoje życie chcę spędzić z mężczyzną, a nie z kobietą, i że już nie chcę sprawy ukrywać ani kłamać przed rodzicami i braćmi, postanowiłem im to powiedzieć. Długo nie mogłem wybrać daty. Każdy dzień był nieodpowiedni. Chciałem to zrobić w Wigilię, ale wydawało mi się, że zepsuję święta. Później chciałem w Nowy Rok, lecz też miałem obawy. Wygląda na to, że nigdy nie ma doskonałego dnia ani godziny.


Najpierw powiedziałem młodszemu bratu. Nie wiedziałem, jak zacząć. W końcu wydusiłem z siebie, że wolę chłopaków od dziewczyn. Powiedział, że nie wie, co o tym myśleć, i że drżą mu ręce. Następnego dnia rano, przed wyjściem z domu, brat powiedział mi, że nie przespał nocy myśląc o mnie. Porównał mój coming out do wypadku w rodzinie. To taki wypadek samochodowy, w którym nikt nie ucierpiał, lecz jednocześnie stało się coś, co na zawsze zmieniło nasze życie.


Drugiemu młodszemu bratu powiedzieć mi było łatwiej, bo wcześniej poznał kilku gejów. Przyjął to do wiadomości, prosząc, bym nie mówił mamie.


Przed mamą wyszedłem z ukrycia około pół roku później. Było ciężko. Gdy powiedziałem jej, że jestem gejem, wzdrygnęła się, jakby przeszedł przez nią prąd. Nie mówiła nic. Potem tylko powiedziała, bym poszedł się położyć. (Było to nocą 1 listopada 2000 roku.) Następnego dnia mama prawie cały dzień płakała. Ja płakałem również. Lecz było nam smutno z różnych powodów. Mama, jak wiele innych matek, najwidoczniej nie była przygotowana na syna geja, a ja cierpiałem widząc jej ból i trudności w zaakceptowaniu mnie takiego, jaki jestem. Łzy oczyściły atmosferę, ale nawet dziś, po latach, ciężko mi o tym etapie naszych relacji wspominać. Mama powiedziała tacie, lecz on ‒ mam wrażenie ‒ do dziś w to nie wierzy.


Z perspektywy czasu uważam, że moje wyjście z ukrycia w rodzinie było decyzją słuszną. Krok ten był potrzebny. Wbrew moim obawom wzmocnił on moje więzi z tymi bliskimi mi ludźmi. Były to ciężkie chwile, ale nie rezygnowałem. Rozmawiałem z nimi i edukowałem ich. Poznawali moich chłopaków. To pomogło im bardziej mnie akceptować i zmieniło ich spojrzenie na homoseksualność. Obecnie od kilku lat żyję z partnerem w innej części kraju, więc jak dotąd nie miałem okazji im go przedstawić.


Wyjście z ukrycia to kwestia indywidualnej decyzji każdego z nas. Dojrzewa ona w każdym inaczej. Niektórzy mają siłę, by ujawnić się wcześnie, a niektórzy potrzebują więcej czasu. Ja powiedziałem o sobie moim bliskim mając 22 lata. Czy postąpiłbym jeszcze raz tak samo? Na sto procent tak!

Paweł Jarosz
Gej, 45, Kraków, Polska, opublikowano: 2013-10-22

Czytaj


Oto historia mojego wychodzenia z ukrycia.

Będąc na studiach w latach 1995-1999 miałem już świadomość, że jestem gejem. Znalazłem  wówczas chłopaka. Był to dla mnie tak poważny związek, że postanowiłem mojego partnera przedstawić rodzicom. Wiedziałem, że przy obcych na imprezie towarzyskiej nie zrobią mi awantury i przedstawiłem im go. Ojciec był wściekły. Mama nie wiedziała, co ze sobą począć. Po zakończeniu imprezy ojciec, emerytowany lekarz wojskowy, wziął mnie do swojego gabinetu i powiedział, że przynoszę mu wstyd, że się mną brzydzi, po czym wyrzucił mnie z domu. Mama za plecami ojca nadal się ze mną kontaktowała i udzielała mi wsparcia. Obecnie ojciec nie żyje, ale przed jego śmiercią udało nam się jednak spokojnie porozmawiać. Z mamą do dziś utrzymuję kontakt i wzajemnie się wspieramy.

Po ukończeniu studiów wstąpiłem do wojska, nie mówiąc nikomu, jaka jest moja orientacja seksualna. Jednak z czasem wyszła ona na jaw. Po chwilowych kłopotach w relacjach z kolegami, takich jak docinki i dziwne zagrywki, wszystko wróciło do normy. Od czasów studenckich mam dwóch przyjaciół: jeden jest transpłciowy, a drugi to klasyczny żonaty heteryk. Pomogli mi przetrwać najtrudniejsze chwile. Wymagało to od nich sporo wysiłku. Dziś jestem mężczyzną spełnionym w życiu.

Wspominając moment, w którym pierwszy raz ujawniłem się jako gej, nadal uważam, że należy mówić otwarcie, jacy jesteśmy i co czujemy. Tylko wtedy możemy być sobą. Sądzę ponadto, że w takich chwilach poznajemy, kto jest nam prawdziwie bliski, a kto nie.

Wychodzić z ukrycia? Tak, warto! W naszym życiu jest to moim zdaniem najważniejszy krok w kierunku nas samych.

Mateusz
Transpłciowa / Transpłciowy, 46, Kraków, Polska, opublikowano: 2013-10-07

Czytaj


Pięć lat temu przeszedłem korektę płci. Wyjście z ukrycia, czyli powiedzenie otwarcie o własnej transpłciowości k/m, choćby członkom rodziny, dało mi poczucie własnej wartości, a po różnych trudnych chwilach dawało mi często poczucie własnego miejsca. Powiedziałem także przyszłej żonie, że  jestem  transpłciowy. Obawiałem się tego kroku, ale niepotrzebnie, ponieważ nadal jestem kochany i już szczęśliwie żonaty.


Zawsze próbowałem mówić o swojej transpłciowości, ale początkowo robiłem to  nie tak, jak powinienem. Początkowo mówiłem o tym tak, jakby to była moja „wina”. Dziś wiem, że tak nie jest. Jestem szczęśliwy. Odkąd bardziej wierzę w siebie, odnoszę więcej sukcesów. Już się nie boję. Na co dzień staram się pokazywać ludziom w moim otoczeniu, że jestem człowiekiem pod każdym względem i udaje mi się to. Jestem ceniony. Ponadto tak, jak potrafię, wspieram ludzi będących w trakcie przemiany. Więc oddaję to dobro, które kiedyś otrzymałem od innych. Lecz mogę to czynić dzięki temu, że postanowiłem po prostu mówić, kim jestem i co czuję.


Szczerość ludzie cenią najbardziej. Szanując siebie wzajemnie mamy szansę nie tylko na tolerancję, lecz także na akceptację, gdyż to o nią w rzeczywistości chodzi.


<< < 1 2 3 4 > >>