Facebook

Strona główna > Nasze opowieści > Nasze opowieści

Nasze opowieści

Jeśli jesteś LESBIJKĄ, GEJEM, BISEKSUALNA / BISEKSUALNY, TRANSPŁCIOWA / TRANSPŁCIOWY lub masz INNĄ tożsamość, zapoznaj się z tekstem niniejszej strony internetowej zwracając uwagę na stosowany na niej język i podziel się doświadczeniami wychodzenia z ukrycia.

Jak pisać opowieść

Michał
Gej, 25, Rzeszów, Polska, opublikowano: 2013-10-07

Czytaj


Z przyjaciółmi można rozmawiać o wszystkim. Tych najlepszych można mieć chyba na całe życie. Ba, ile razy zdarza się, że to właśnie dzięki nim dobrze funkcjonujemy. Tak też jest w moim wypadku. Przyjaciele zawsze byli dla mnie ogromnym wsparciem. Dlatego długo nie zastanawiałem się myśląc o tym, komu pierwszemu powiem, że jestem gejem. Tą pierwszą osobą była moja przyjaciółka Natalia. Zaufanie i świadomość mocnej więzi, która nas łączyła, pozwoliły jej przejść nad moim wyznaniem do porządku dziennego. Potem nastąpiła niemal lawina podobnych rozmów. Dowiedzieli się kolejni przyjaciele ‒ równie bliscy i równie drodzy. Każdy z nich udowodnił swoją przyjaźń, nie odsuwając się ode mnie po moim wyznaniu. I nie ma się czemu dziwić. Znali mnie przecież takiego od zawsze, chociaż wcześniej im o tym nie mówiłem. Dlatego ważne jest, by otworzyć się przed bliskimi ludźmi, którzy nas znają. Uświadomić im, że zawsze tacy byliśmy i tacy pozostaniemy, a nasza przyjaźń i nasze relacje będą nas łączyć tak, jak poprzednio. Zatem nie powinniśmy się dziwić, gdy to właśnie przyjaciele bronią nas, jak lwice swoich młodych, przed niesprawiedliwymi atakami czy nieżyczliwymi ludźmi. I mówią nam: Stay strong!

Jerzy Krzyszpień
Gej, 65, Kraków, Polska, opublikowano: 2013-10-07

Czytaj

Swoją pozytywną tożsamość gejowską rozwinąłem po okresie zmagań, będąc na stypendium w Stanach Zjednoczonych w roku akademickim 1975-1976. Głównymi źródłami tej nowej tożsamości był kontakt z moim korespondencyjnym przyjacielem Michaelem oraz publikacje poświęcone ruchowi wyzwolenia lesbijek i gejów. Michaela poznałem dzięki wykazowi adresów organizacji zamieszczonemu w książce, którą znalazłem w bibliotece publicznej na „półce lesbijsko-gejowskiej”. Wśród publikacji szczególnego znaczenia nabrały dla mnie książka George’a Weinberga Society and the Healthy Homosexual (1972) i esej Franklina E. Kameny’ego Gay is Good (1969). Jednocześnie poczułem potrzebę dzielenia się z innymi przesłaniem o godności i równości wszystkich ludzi.

 

Na pierwsze wyjście z ukrycia tam odważyłem się w dniu urodzin w 1976 roku. Uczyniłem to przed moją amerykańską przyjaciółką Betty, która przyjechała mnie odwiedzić na campusie uczelni. Ona z kolei za moim pozwoleniem powiedziała swojemu małżonkowi, Haroldowi. Ich reakcja była wspaniale afirmująca. Było wiele ciepłych jak również zabawnych listów i rozmów telefonicznych. W istocie nasza przyjaźń nabrała szczególnej głębi. Wówczas, ogólnie rzecz biorąc, Stany Zjednoczony były dalekie od bycia oazą akceptacji gejów, lecz wolność słowa umożliwiła rozpoczęcie publicznej debaty.

 

Po powrocie do niedemokratycznej rzeczywistości Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, gdy próbowałem opublikować coś konstruktywnego o lesbijkach i gejach, stawałem w obliczu bariery cenzury. Napotykani przeze mnie geje, nieraz mający wyraźnie negatywną tożsamość homoseksualną, a nie nastawienie przypominające pozytywną tożsamość gejowską, na ogół uważali życie w ukryciu za rzecz oczywistą. Lecz moja nowa świadomość podpowiadała mi, że należy się ujawniać. Wyszedłem więc z ukrycia wiele razy i z pożądanym skutkiem. Ludzie nadal traktują mnie z szacunkiem, a niektórzy gratulują mi otwartości. Tutaj skupię się na wydarzeniu stosunkowo niedawnym.

 

W rosnącej liczbie krajów uznaje się już małżeństwo neutralne pod względem płci, lecz w naszym kraju nawet przepis o związkach partnerskich (w istocie traktujący niektórych ludzi jak obywateli drugiej kategorii, niezasługujących na małżeństwo) jest nadal niedostępny. We wtorek 24 lipca 2012 roku Sejm wykluczył projekt ustawy o związkach partnerskich z porządku obrad. W polskim parlamencie dogmatyczna retoryka prawicy i polityczne kalkulacje centrum nie pozwoliły nawet na debatę. Owego dnia uczestniczyłem w demonstracji w Warszawie, by wyrazić poparcie dla projektu ustawy. Przed posiedzeniem Sejmu do demonstrantów dołączyli Anna Grodzka, posłanka nieukrywająca swojej transpłciowości, i Robert Biedroń, poseł nieukrywający, że jest gejem. Chociaż ta próba legislacyjna nie powiodła się, był to jeden z kroków na drodze do równości. Robert Biedroń w egzemplarzu swojej książki Tęczowy elementarz (2007) napisał mi dedykację: „Dzięki Tobie jestem, kim jestem”. Cieszę się, że jakiś czas temu w Warszawie zainspirowałem go kilkoma wykładami na temat ruchu emancypacyjnego lesbijek i gejów. Obecnie dzięki wysiłkom jego i innych aktywistów, LGBT w naszym kraju są o wiele bardziej widoczni i coraz śmielej zabierają głos. Robert oficjalnie zaprosił mnie jako swojego gościa do przyglądania się posiedzeniu parlamentu.

 

Kilka dni później w Krakowie na siłowni wytatuowany muskularny mężczyzna o imieniu Michał podszedł do mnie i powiedział: „W telewizji widziałem cię w Sejmie. Też popieram związki partnerskie. Taki związek przydałby się mnie i mojej partnerce”. Do moich uszu nie dotarły żadne nienawistne słowa. Rok później, na tej samej siłowni, instruktor o imieniu Tomek widocznie zauważył na mojej twarzy brak entuzjazmu, gdy dwaj mężczyźni i kobieta w rozmowie wyrażali dezaprobatę wobec ujawniania się LGBT. Po chwili podszedł do mnie i powiedział: „Nie przejmuj się tym, co mówią”. Tak więc on także już o mnie wiedział i odniósł się do mnie z szacunkiem.

 

Obserwując, jak ujawnianie się sprzyja poszanowaniu naszych praw człowieka w świecie, stworzyłem projekt internetowy Wychodzimy z ukrycia, by ułatwiać taki proces w naszym kraju. Wielu ludzi jest zdolnych do solidarności z tymi, którzy są traktowani niesprawiedliwie. Wielu potrafi zgodzić się, że jako lesbijki, geje, biseksualni czy transpłciowi mamy prawo do godności i równie dobrej jakości życia, jak inni obywatele.


<< < 1 2 3 4